logo

tel. (22) 861-31-30

kom. 608-355-172

sekretariat@profuturo.edu.pl

ul. Urbanowicza 29A

01-476 Warszawa

Bemowo

Poniedziałek - Piątek

8.00-17.00 | Sekretariat

7.30-18.30 | Szkoła

logo

tel. (22) 861-31-30

kom. 608-355-172

ul. Kaliskiego 29A

01-476 Warszawa

07:30 - 18:30

Pon. - Pt.

Nie gniewaj się na mnie Polsko

Dozorca rozwiesza biało czerwone flagi przed Świętem Niepodległości. Grupa dość zblazowanej młodzieży przygląda się znudzona komentując na bieżąco….
 
Jolka: Monia M.
 
– Zobaczcie! Znowu jakaś uroczystość.
 
Gabrysia:   Patusia.
 
– Dzień Dziecka albo Dzień Dobroci dla Zwierząt.
Stefan: Doktorek
– No coś ty to chyba na cześć polskich piłkarzy bo awansowali do mistrzostw świata.
Jolanty: Barti Gołos.
 
– Eeee to jakiś Dzień Papieski albo znowu jakieś podejrzane wybory.
Julka: Monia S
– O matko! Ledwo co Halloween się skończył!
Karolina: Marysia.
 
– Nic mi nie mów. Po pierwszym listopada do dziś się nie mogę otrząsnąć. Przychodzę w Halowyn z dynią na głowie jak w telewizji w „Domowym przedszkolu” kazali. Myślę sobie babcia się ucieszy to i da parę złotych. A babcia jak mnie zobaczyła to o mało zawału nie dostała i aż usiadła na podłodze. Zdjęłam więc dynię, a babcia mówi „dobrze, że jesteś Karolinka to ze zniczami na cmentarz pójdziemy”. Najpierw nie wiedziałam o co chodzi, ale później myślę sobie: Uuuuu z babuni to lepszy numer! Na cmentarzu z dynią na głowie będziemy straszyć i to w dodatku przy blasku świeczek co to ich babunia miała całą plastikową reklamówkę….
Mariola: Anka
– I co? Klawo było?
Karolina:
– Daj spokój! Babcia nie wiedzieć czemu się obraziła i zrobiła awanturę rodzicom, że niby to pięknie mnie wychowali. Jak się domyślacie dotacje też przepadły….
Stefania: Julka Wawer.
– Słuchajcie to może lepiej się dowiedzieć o co tym razem chodzi, bo szkole to nie za bardzo umiom wytłumaczyć dzieciom dlaczego mamy dzień wolny.
Mariola:
– U nas to nawet taki jeden nawiedzony historyk to nawet coś tam ględził o jakimś dziadku co jeździł na kasztance, ale kto by go tam słuchał.
Stefania:
– Spytajmy się dozorcy.
Jolka:
– Spytajmy się co nam szkodzi.
Stefan:
– Panie dozorco! Hop! Hop
Jolanty:
– Głuchy jakiś czy co?
Gabrysia:
– Panie dozorco. Dzień dobry.
Dozorca:
– A dzień dobry, dzień dobry, a w czymże mogę Ci pomóc miła panienko.
Gabrysia:
– Panie dozorco czy mógłby pan nam powiedzieć w jakim celu wiesza na każdej klatce flagę narodową.
Dozorca:
– No jak to nie wiecie?
Wszyscy:
– Nie, nie wiemy.
Dozorca:
– Ach ta dzisiejsza młodzież. Czego oni was uczą w tej szkole?
Julka:
– Ostatnio to przysposobienia do życia w rodzinie, ale facetka która miała nam opowiedzieć o tym skąd się biorą dzieci, tłumaczyła coś zawile, a potem się rozpłakała i uciekła z klasy
Mariola:
– No tak było!
Karolina:
– A jak!
Julka: Monika S.
– A później przyszedł dyrektor i powiedział, że wszyscy skończymy w kryminale i zamiast lekcji musieliśmy cały dzień liście grabić w szkolnym ogrodzie i nawet na apel nas nie zwolnili, a od ziomali ze starszych klas można się było tylko dowiedzieć, że III G się wydurniała na scenie….o jakichś ułanach śpiewali czy coś, co dobijali się do okna bo koniecznie chcieli się dostać do jakiejś panienki….a ta panienka to tylko w kółko  piszczała: ło Jezu! Ło Jezu! I wtedy był najlepszy ubaw bo kobieta od przysposobienia do życia w rodzinie się rozpłakała i wybiegła z auli, ale przynajmniej nikt nie musiał tym razem liści grabić.
Dozorca:
-Oj dzieci, dzieci. Tyle lat żyjecie na świecie i nic nie wiecie o Polsce?
Jalanty:
– My nie wiemy!? Proszę Pana! Polska mieszka w Polsce…..
Wszyscy podchwytują. Muzyka. Kult „Polska mieszka w Polsce”. Wszyscy śpiewają.
W czasie śpiewu podchodzą dwaj dresiarze z jedną dziewczyną. Też dresiarą.
Dresiarz Bolek: Pyton.
– E tam! Kult, Kazik. Chała!
Dresiarz Tolek:
– Panie starszy my znamy lepszy kawałek.
Zaczynają we trójkę śpiewać: „To my Polacy”
Po pierwszej konsternacji zaczynają wtórować im gwizdy i ryki zblazowanych:
Mariola:
– Uuuuu! Trzecia liga!
Stefan:
-Dresiarze!
Jolanty:
-Podać się do dymisji!
Dresiarz Bolek:
– Za grosz się nie znacie! Choć Łysy. Spadamy!
Dresiarz Tolek:
– Barbi! Wychodzimy!
Wychodzą śpiewając składankę ulubionych przebojów: „ Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina” i „ Dres mam dres…” Gdy znikają za horyzontem zblazowani szydzą:
Stefania:
– Dresy, buraki, wieśniaki!
Dozorca:
– Tak was słucham moi młodzi przyjaciele i widzę, że owszem coś tam już wiecie…Jest tylko jedno ale….że śpiewając te walczące piosenki tak naprawdę to śpiewaliście o sobie.
Wy i wasi koledzy w błyszczących sportowych ubrankach…
Stefania:
-My i oni! Pan nas stawia w jednym rzędzie!?
Jolka:
-Co?! Że my jesteśmy do nich podobni? Bzdura!
Dozorca:
– A tak. Jesteście. Jesteście jak dzieci we mgle. Bez celu, bez korzeni, znudzone, skłócone, goniące tylko za zabawą. A zabawę widzicie w wyśmiewaniu  innych…
Kiedyś,  parę wieków temu właśnie kłótnie i prywatne spory i jedna wielka narodowa zabawa doprowadziły do tego, że Polska straciła niepodległość, a my Polacy wolność.
Karolina:
 – A kogo to obchodzi?
Stefania:
– Jasne kogo? Stare bajki! Tylko politycy w telewizji udają, że są wielce przejęci i zainteresowani.
Dozorca:
-Rozumiem zatem, że historia, pamięć i tradycja naszego narodu was nie interesują?
Jolka:
-Nie bardzo. Wie pan. Rodzina się liczy, kumple, zarobić trzeba, zabawić się.
Dozorca:
-Czuli macie dużo wspólnego z dinozaurami.
Gabrysia:
– Jak to?
Dozorca:
-Jesteście skazani na wymarcie i zagładę.
Stefania:
– Pan żartuje?
Dozorca:
– Bynajmniej. Pewien bardzo mądry człowiek powiedział, że naród, który nie zna swoich korzeni i swojej historii jest narodem bez przyszłości.
Julka:
– Ale dlaczego?
Dozorca:
– Bo żeby BYĆ najpierw musisz odpowiedzieć sobie na elementarne pytania: „Kim jestem skąd przychodzę, dokąd idę i ile mam czasu?
Zuzia:             
– Ja widziałam taki film. Ridleya Scotta „Łowca androidów” z Harisonem Fordem i Rotherem Hawerem   i tam na końcu padają podobne słowa. Bohaterowie ryzykują wszystko, nawet swoje życie, żeby poznać prawdę i odzyskać wolność i tożsamość…
Dozorca:
Tak samo było przeszło 90 lat temu. Polska i Polacy od ponad wieku byli pod zaborami……
Pojawia się Weteran:
Weteran:
– Oj synkowie! Przepraszam! Córeczki i synkowie, żebyście wiedzieli, ile to lat minęło, zanim nasza Rzeczpospolita, rozszarpana ostatecznie w 1795 roku, przez sojusz trzech czarnych orłów pomiędzy Prusy, Rosję i Austrię odzyskała niepodległość?
– Ha, hultaje! Widzę, żeście w szkołach spali, gdy nauczyciele o tym prawili! 123 lata minęły, zanim tu w Warszawie można było wywiesić nasze, biało czerwone flagi. A ciężkie to były lata…..
 Tyle wojen, tyle powstań, spisków, sprzysiężeń i rewolucji! Tyle krwi polskiej daremnie przelanej. Najdzielniejsi i najbardziej patriotyczni synowie naszego narodu zalegli pola bitewne, całej prawie Europy. Inni, nie mniej zasłużeni zapełnili pruskie więzienia czy też długą drogę na zsyłkę odbyli, gdzie w śniegach Tajgi pnie zmarznięte na kamień ścinali.
Lecz nadszedł dzień, kiedy mocarstwa rozbiorowe, chwyciły za broń przeciw sobie i dwóch wrogich obozach zapasy śmiertelne zaczęli. 
– Tak, tak. Przeciw sobie walczyli. Z jednej strony Rosja i jej zachodni alianci a z drugiej Prusy i Austria, trójprzymierzem zwani. A tak byli zajadli w tym wojowaniu, tacy zażarci w swej próżności i pogrążeni w nienawiści, że cztery długie lata Europa i świat cały pogrążony był w bitewnym zamęcie……
 Na taki opatrzności dar, na tak sprzyjającą okoliczność Polacy czekali. A gdy już się zdarzyła, nie omieszkali ją wyzyskać. Gdy Rosja pobita przez Niemców i pogrążona w chaosie rewolucji bolszewickiej musiała godzić się na zawarcie haniebnego dla niej pokoju brzeskiego, nic już nie mogło powstrzymać Polaków od odbudowy własnego państwa. Na terenach dawnej Kongresówki, zaczęły powstawać pierwsze rządy narodowe. Niemcy na ziemiach polskich masowo oddawali się do niewoli Polskiej.
– Takie smyki jak wy, gimnazjaliści i studenci – rozbrajali na ulicach warszawskich butnych pruskich żołdaków. Polska powstawała sama, wykorzystując klęskę Niemiec i rozpad Austro-Węgier. Aż nadszedł ten pamiętny dzień, 11 listopada 1918 roku, kiedy specjalnym pociągiem z Magdeburga przyjechał do Warszawy marszałek Józef Piłsudski.
Jedzie, jedzie na kasztance, na kasztance
Szary strzelca strój, szary strzelca strój.
Hej, hej komendancie miły wodzu mój!
Gdzie szabelka twa ze stali, twa ze stali
Przecież wiedziesz w bój, przecież wiedziesz w bój
Hej, hej komendancie miły wodzu mój!
 Józef Piłsudski był szczerym patriotą, symbolem walki o wolność, bohaterem Polaków. Gdy został przez rząd tymczasowy mianowany na wzór Kościuszki naczelnikiem państwa. Mieliśmy już państwo. Byliśmy niepodlegli!
A ja nie chwaląc się sam w tym wszystkim brałem udział co więcej należałem do elitarnej jednostki wojskowej. Byłem ułanem ja i moi kumple.
                 
Pojawiają się kobiety w dwóch grupach:
Karolina:
– A wy kto?
Pierwsza grupa kobiet:
– My panny!
Druga grupa kobiet:
-A my mężatki
Gabrysia:
– A wy co tu robicie?
Wszystkie kobiety:
– Czekamy na ułanów!
Wchodzą ułani śpiewając: „Hej, hej ułani!”
Piosenka płynnie przechodzi w przybyli ułani pod okienko…
Po czym piosenka płynnie przechodzi w: „Jada ułani”
Zdjęcie do artykułu

IMG_4206 (2).JPG

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Najnowsze komentarze
    Archiwa